„…przede wszystkim Festiwal to świetni ludzie, bardzo się z nimi zgrałam.”

Miesiąc Fotografii? – festiwal o ludziach, czyli wywiad z Magdaleną Mytnik, liderką wystawy w MOCAK – u Beta.

Magdalena Mytnik – studentka zarządzania kulturą i mediami na Uniwersytecie Jagiellońskim, obecnie jest liderką wystawy w MOCAk – u, udziela się także w radiu UJOT FM.

mm

Jak to się stało, że – po pierwsze jesteś wolontariuszką, a po drugie zostałaś liderką? No i jak dowiedziałaś się o Festiwalu?

Byłam już wolontariuszką w tamtym roku i tak się wkręciłam, że musiałam uczestniczyć również w tej edycji. Stwierdziłam, że czemu nie podwyższyć sobie levelu? Ma to również związek z moimi studiami. Ale przede wszystkim Festiwal to świetni ludzie, bardzo się z nimi zgrałam.

Pierwsza moja edycja festiwalu to był jeden wielki miszmasz, byłam trochę w kolportażu, na wystawach. O Festiwalu dowiedziałam się na jakiejś grupie facebookowej, znajomi również mi coś wspominali, więc te informacje krążyły, były wokół mnie.

Dlaczego akurat liderka wystaw? A nie Centrum Festiwalowego lub czegokolwiek innego?

Dlaczego wystawy? Wystawy dlatego, że jest to jest bardzo ciekawe. Przez to że jestem liderką wystawy, mam kontakt z mnóstwem przypadkowych ludzi, do których piszę słodkie smski, a oni mi równie miło odpisują. To cudowne!

Chciałabym mieć kontakt ze wszystkimi bezpośrednio. Przyjść do kogoś na zmianę najlepiej z ciastkami (śmiech). Cały czas myślę o tych teczkach dla opiekunów wystaw: jak by je wzbogacić?. To jest fizycznie bardzo trudne, nie zawsze się udaje.

Teraz pytanie techniczne: sama robisz zdjęcia?

Robię te otworki, camerą obscurą. Kiedy jestem w domu, próbuję cos tworzyć. Mam niby lustrzankę, ale nie ciągnie mnie do wielkich zdjęć. Zdecydowanie wolę pierwotność. Robienie zdjęć od początku do końca, wywoływanie ich w ciemni. To jest to.

Czy Festiwal Fotografii wpłynął w jakiś sposób na Twoje plany na przyszłość, upodobania, hobby?

Od zawsze interesowałam się sztuką. Chodziłam, swego czasu, do klubu fotograficznego pod opieką Stanisława Kusiaka – Światłoczuli – tak się pięknie nazywał. I robiliśmy tam zdjęcia pudełkiem, camera obscura. To było bardzo ciekawe, nie musieliśmy mieć sprzętu mega –, gigaprofesjonalnego, tylko braliśmy pudełka, mieliśmy swoją ciemnię… chemia, to wszystko było takie magiczne. Zatem jak tylko usłyszałam, że jest Miesiąc Fotografii w Krakowie, uznałam, że muszę wziąć w nim udział.

Jeśli chodzi o studia, plany na przyszłość… Cóż ja nie wybiegam za bardzo w przyszłość, nie myślę o tym, co będzie za rok, za dwa. Chcę być obecna w tym, co robię teraz.

Wiem, że byłaś również wolontariuszem podczas Światowych Dni Młodzieży. Bycie bezinteresownie dla kogoś lub czegoś jest bardzo trudne. Musisz poświecić swój czas, często siły. Jesteś wolontariuszem z powołania?

Troszczkę tak. Jestem trochę niespokojną duszą. Najlepiej jest, jak nie mam czasu dla siebie: muszę biec na uczelnię, od tego roku działam również w radiu, Miesiąc Fotografii… Staram się angażować wszędzie, gdzie tylko dam radę. Czasem muszę nawet sama siebie hamować, bo chwilami czuję, że nie da rady…(śmiech) Ale to wynika z mojej osobowości. Lubię to robić, być wszędzie.

Czy jest coś w Miesiącu Fotografii, co sobie szczególnie cenisz? Na co czekasz najbardziej?

Od pierwszego spotkania organizacyjnego rozglądam się. Jestem bardzo szczęśliwa, bo widzę te same twarze. Do tego dochodzi perspektywa wspólnej pracy. I każde warsztaty, wydarzenie, otwarcie wystaw są czymś niezwykłym. W tym roku byłam na otwarciu wystawy w MOCAK – u i widziałam, jak pracują nasi wolontariusze: dzielnie stoją na baczność, uśmiechają się, służą pomocą. To bardzo piękne. Cieszyłam się, że mogę to widzieć.

A co jest najważniejsze w Miesiącu Fotografii? Niezależnie od edycji…

Najważniejsza jest ekipa. Zarówno Ci, którzy tworzą ten Festiwal: wolontariusze, liderzy, fotografowie, ale też ci, którzy nas odwiedzą. Uśmiech i miłe słowo kogoś, kto ogląda wystawę lub kogoś, kto widzi, że idziesz zmęczony z ulotkami, plakatami i pyta: a co to takiego? Czyjeś zainteresowani to wiele.

Czym dla Ciebie jest fotografia?

Pretekstem. Powodem, żeby przyjść, spotkać się z kimś, porozmawiać, pośmiać się i przy okazji obejrzeć fotografię. W codzienności nie ma na to szans, aby obcy sobie ludzie o podobnych zainteresowaniach, mieli możliwość spotkać się w jednym miejscu i wspólnego oglądania zdjęć. Obecność człowieka – widza jest równie ważna, jak fotografii.

tekst: Olszewska Magdalena

mmm m

Dodaj komentarz